Nie miałem nikogo.
Już nie.
Ale w więzieniu są dziwne szczeliny, przez które sączy się życie.
Na drugim roku dostałam wiadomość od bibliotekarki: prawniczka-wolontariuszka chciała ze mną porozmawiać.
Nazywała się Priya Shah.
Nie miała żadnych powiązań z moją rodziną i to samo w sobie sprawiło, że zapragnęłam się ogarnąć.
Priya spotkała się ze mną w sterylnym pokoju, przy małym stoliku przytwierdzonym do podłogi.
Miała spokojną twarz i głos, w którym nie brakowało emocji.
„Przeanalizowałam twoją sprawę” – powiedziała.
„Wyrok skazujący został w dużej mierze oparty na zeznaniach naocznych świadków”.
Nie było żadnych dowodów rzeczowych łączących cię z którymkolwiek z ataków.
„Bo nie było” – odpowiedziałam.
Priya skinęła głową.
„Jest też wzmianka o systemie bezpieczeństwa domu”.
Serce mi podskoczyło.
„Dylan ma kamery”.
Leave a Comment