Posiłek.
Linia.
Areszt.
Powtórka.
Nocą odtwarzałem w głowie upadek w kółko, aż bolało.
Poślizg Nory.
Poręcz, której nie dosięgnęła.
Sposób, w jaki jej oczy spotkały się z moimi, tuż zanim powiedziała: „On mnie popchnął”.
Słyszałam to tyle razy, że znienawidziłam brzmienie własnego imienia.
Zapisywałam szczegóły na małych karteczkach: rysę na krawędzi stopnia, plamę wody przy najwyższym stopniu, sposób, w jaki wyraz twarzy Dylana zbyt szybko zmienił się z zaniepokojenia w oskarżenie.
Nie wiedziałam, czy to się kiedykolwiek przyda, ale potrzebowałam tego, żeby zachować prawdę gdzieś poza pamięcią.
Moi rodzice próbowali się ze mną skontaktować w pierwszym tygodniu.
Odmówiłam im.
Potem Dylan spróbował, dwa razy.
Leave a Comment