Podeszłam bliżej.
Głos Daniela stał się głębszy, szybszy i opanowany.
„Pracuję” – powiedział.
„Mam trochę czasu.
Ale potrzebuję gazet dzisiaj.
Dzisiaj.”
Papiery?
Kolana mi zmiękły.
Odpowiedział drugi głos – kobiecy, stłumiony przez drzwi, ale wystarczająco wyraźny, by mnie przebić:
„To przestań udawać chorego i zrób to”.
Daniel gwałtownie wypuścił powietrze.
„Nie wiem.
Jeszcze nie.
Wciąż podejrzewa.”
Podejrzewa.
Czułam się zimna jak lód.
Wiedział, że jestem podejrzliwa.
Wysłuchał moich wątpliwości.
Oparłam dłonie o ścianę, żeby się uspokoić, a serce waliło mi jak oszalałe.
Na korytarzu nagle zrobiło się gęsto.
Wtedy usłyszałam zdanie, które nie miało miejsca w naszym małżeństwie:
Leave a Comment