„Proszę pani” – powiedział – „musi pani położyć się na tylnym siedzeniu i przykryć kocem. Musi pani to usłyszeć”.
Mrugnęłam, pewna, że źle zrozumiałam. „Co? Nie. Dlaczego…”
Nie spojrzał na mnie, ale mocniej zacisnął dłonie na kierownicy. „Zaufaj mi”.
„Nie będę się chować w samochodzie ślubnym mojej siostry” – powiedziałam, śmiejąc się z niezręczności. „To szaleństwo”.
Jego kolejne słowa zmyły mi humor z twarzy.
„Myślą, że nie przyjedzie pani dziś rano” – powiedział cicho. „Powiedzieli, że najpierw muszę zatrudnić dwóch ludzi. Powiedzieli, że jest pani „zbyt emocjonalna” i nie powinna się pani w to angażować”.
Ścisnął mi się żołądek. „Kto pani to powiedział?”
„Pani ojciec” – odpowiedział. „I narzeczony pani siostry”.
Leave a Comment