ywną troską. Powoli okrążyła stół, zatrzymując się za krzesłem Davida. Położyła pocieszająco, władczo dłoń na ramieniu brata. „Podczas gdy David haruje do upadłego, żeby utrzymać tę rodzinę, ona biegała po mieście, rzucając się na innych mężczyzn”.
Sama śmiałość jej opowieści zapierała dech w piersiach. Trwałam w bezruchu, z rękami starannie złożonymi na kolanach. Patrz na to przedstawienie, nakazałam sobie. Niech grają swoje role do gorzkiego końca.
„Przyjęliśmy cię do naszego domu” – jęknęła Eleanor, a jej głos drżał z wystudiowanego rozczarowania. Z jej oka wymknęła się pojedyncza, idealnie wymierzona łza. „Traktowaliśmy cię jak córkę. A ty nam się tak odwdzięczasz? Tym… tym świństwem?”
Kiedyś, dawno temu, te słowa by mnie zdruzgotały. Rozpaczliwie pragnęłam aprobaty Eleanor. Teraz obserwowałam ją z zimnym, klinicznym dystansem pracownika zakładu pogrzebowego badającego zwłoki.
„Co masz na swoją obronę, Sophie?” – zapytała Amanda, kładąc dłoń.
na biodrze, a drugą oskarżycielsko wskazując na mozaikę zdjęć. Jej oczy błyszczały dzikim, triumfalnym blaskiem. Myślała, że właśnie oddała śmiertelny strzał. „Nawet nie zamierzasz zaprzeczyć?”
Podniosłam kryształowy kielich z wodą, czując na opuszkach palców chłód skroplonej wody. Upiłam powolny, leniwy łyk, pozwalając ciszy się przeciągać, aż stała się bolesna. Mój wzrok przesunął się po pokoju. David wpatrywał się intensywnie w swoje kolana, a tchórzostwo biło od niego falami. George pocił się, pocierając nasadę nosa.
Odstawiłam szklankę z cichym brzękiem, który rozbrzmiał jak strzał z pistoletu.
„Oświetlenie jest naprawdę doskonałe” – powiedziałam, a mój głos był niesamowicie spokojny, pozbawiony jakiejkolwiek intonacji. „Kadrowanie jest całkiem profesjonalne. Musiałaś zapłacić swojemu prywatnemu detektywowi wygórowaną stawkę dzienną, Amanda”.
Triumfalny uśmiech Amandy zgasł na ułamek sekundy. To było odstępstwo od scenariusza. Spodziewała się łez, gorączkowych zaprzeczeń, być może rozpaczliwego, wrzaskliwego wyznania. Nie była przygotowana na krytykę fotografii.
„To wszystko?” – warknęła, a jej głos wzrósł o oktawę w nagłej panice. „Siedzisz tu, złapana na gorącym uczynku, i to wszystko, co masz do powiedzenia?”
Powoli sięgnęłam do mojej designerskiej torebki, która leżała obok mnie na podłodze. Cała sala napięła się. Czułam, jak wszyscy wstrzymali oddech, czekając, aż wyciągnę chusteczkę, a może białą flagę poddania się.
Leave a Comment