Richard zamarł. Żałosne szlochanie ucichło, zastąpione przez szaleńczy, hiperwentylujący strach. Czuł zimną stal pistoletu na skórze. Patrząc mi w oczy, zdał sobie sprawę, że nie ma do czynienia z pogrążoną w żałobie matką. Ma do czynienia z katem, który bez wahania pociągnie za spust.
„Tak! Tak, rozumiem!” – wybełkotał Richard, a w jego głosie słychać było panikę. „Proszę, nie strzelaj! Wyjdę! Zaraz się spakuję!”
„Nic nie masz przy sobie” – powiedziałam, powoli podnosząc się z jego pleców, trzymając broń pewnie wycelowaną w środek jego ciała. „Usiądź. Powoli”.
Richard podniósł się do pozycji siedzącej, mocno ściskając złamaną rękę przy piersi i krzywiąc się z bólu. Spojrzał na mnie z czystym, nieskrywanym przerażeniem.
„Teraz” – powiedziałam, podchodząc do toaletki i opierając się o nią nonszalancko. „Porozmawiamy o odszkodowaniach. Porozmawiamy o zadośćuczynieniu za fizyczny i emocjonalny uraz, jaki wyrządziłeś mojej córce dziś wieczorem. Zaczynając od twojej firmy”.
„Mojej firmy?” Richard sapnął, gorączkowo kręcąc głową. „Nie! Nie możesz zabrać Vanguard Logistics! Zbudowałem to od podstaw! Jest warte miliony! Dam ci gotówkę, pokryję jej rachunki szpitalne, ale nie dostaniesz mojej firmy!”
Nie sprzeciwiłam się. Sięgnęłam do kolejnej kieszonki kamizelki taktycznej i wyciągnęłam smartfon. Dotknąłem ekranu i nacisnąłem przycisk odtwarzania.
Nagranie audio wysokiej rozdzielczości wypełniło sypialnię.
„Tak, przelej pozostałe dwa i pół miliona przez konto na Kajmanach do piątku” – głos Richarda wyraźnie rozbrzmiał w głośniku telefonu. „Upewnij się, że używasz nazwy firmy-słupka. Jeśli urząd skarbowy (IRS) przeprowadzi kontrolę w oddziale krajowym w tym kwartale, musimy wykazać zerową płynność finansową. Po prostu zakop fakturę pod kosztami konsultacji, tak jak zrobiliśmy to w zeszłym roku”.
Richardowi dosłownie opadła szczęka. Jego wzrok powędrował w stronę telefonu, jakby to był jadowity wąż.
„Jako były dowódca wywiadu w jednostce Black Ops Tier 1” – powiedziałem, rytmicznie stukając palcem wskazującym w rękojeść glocka – „ominięcie podstawowej zapory sieciowej na serwerach firmowych, aby uzyskać dostęp do prywatnych, szyfrowanych połączeń VoIP, było znacznie łatwiejsze niż złamanie ręki”.
Rzuciłem na podłogę obok niego grubą teczkę z szarej tektury, a za nią elegancki srebrny długopis.
„W tej teczce są sfinalizowane dokumenty przelewu” – poinstruowałem chłodno. „Przepiszesz cały swój pakiet kontrolny w Vanguard Logistics bezpośrednio na Chloe. Podpiszesz przygotowane wcześniej, bezsporne dokumenty rozwodowe, w których powołasz się na skrajne znęcanie się fizyczne i zrzekniesz się wszelkich praw do alimentów. Akcje spółki potraktujesz jako rekompensatę za cierpienie psychiczne i napaść fizyczną, których się dopuściłeś”.
Leave a Comment