Moja siostra „zapomniała” zarezerwować dla mnie pokój w domu weselnym; ostatecznie oddała go partnerowi biznesowemu pana młodego, ponieważ, jak powiedziała moja mama, „on jest ważną osobą, w przeciwieństwie do ciebie”.

Moja siostra „zapomniała” zarezerwować dla mnie pokój w domu weselnym; ostatecznie oddała go partnerowi biznesowemu pana młodego, ponieważ, jak powiedziała moja mama, „on jest ważną osobą, w przeciwieństwie do ciebie”.

Odpowiedziałam:

„Oczywiście, kiedy ci to pasuje”.

Podczas wideorozmowy udawałam, że go nie znam.

On też zdawał się nie rozumieć sytuacji.

Opowiedział o swoim projekcie: platformie technologicznej do zarządzania rezerwacjami i doświadczeniami w obiektach noclegowych na wsi w całej Hiszpanii, z już zapewnionym finansowaniem i zainteresowanymi partnerami.

„Potrzebuję kogoś, kto rozumie dane i psychologię klienta” – powiedział. „Większość ludzi potrafi tworzyć tylko ładne reklamy. Wygląda na to, że rozumiesz biznes”.

„Rozumiem” – odpowiedziałam. „Lepiej niż myślisz”.

W ciągu trzech miesięcy pracowałam z nim na pełen etat – najpierw jako freelancerka, a potem jako dyrektor ds. marketingu.

Zatwierdził pensję, o jakiej nigdy nie śmiałam marzyć, i niewielki pakiet akcji w firmie.

Zaczęliśmy podróżować, odwiedzając wiejskie domy w La Rioja, Asturii i Kastylii i León.

Każdego wieczoru przed pójściem spać sprawdzałem WhatsAppa i widziałem, że grupa rodzinna wciąż tam jest, wyciszona, bez powiadomień od miesięcy.

Moja mama wysyłała mi najpierw kilka wiadomości, potem coraz krótsze wiadomości głosowe.

Nigdy ich nie otwierałem.

Projekt się rozrastał.

Podpisaliśmy umowy z kilkoma sieciami hoteli wiejskich, opracowaliśmy intuicyjną aplikację i uruchomiliśmy kampanie, które przerosły nasze oczekiwania.

Javier coraz bardziej mi ufał we wszystkim.

Pewnego ranka, w swoim biurze przy Avenida Diagonal, postawił przede mną filiżankę kawy i powiedział:

„Pojawiła się wspaniała okazja. Grupa firm Sergio chce zintegrować nasze rozwiązanie ze swoimi wiejskimi domami. W grę wchodzi wiele nieruchomości. Jeśli uda nam się to sfinalizować, eksplodujemy”.

Poczułem ucisk w żołądku na wspomnienie imienia mojego szwagra, ale moja twarz pozostała neutralna.

„Ciekawe” – powiedziałem. „Kto prowadzi negocjacje?”

back to top