„Chyba na parkingu” – odpowiedziałam. „Dlaczego? Jakiś problem?”
Wyciągnął z marynarki zaklejoną kopertę i ostrożnie położył ją na tacce, jakby była czymś kruchym lub wybuchowym.
„Nienawidzę tego dzisiaj robić” – powiedział – „ale zasługujesz na to, żeby wiedzieć, zanim opuścisz szpital”.
W kopercie było zdjęcie. Ethan siedział w boksie w restauracji, z ręką na kolanie kobiety, której nie znałam.
Pod spodem znajdowała się kopia czeku. W rubryce „Uwagi” widniał napis „Zwrot – Przeprowadzka”. W linijce „Zapłać klientowi” widniało nazwisko Carol.
Zaschło mi w gardle. „Na co patrzę?”
Henry zacisnął szczękę. „Spotkałem Carol we wtorek w Harbor Trust Bank.
Była tam z Ethanem, przelewając pieniądze ze swojego konta na nowe konto na swoje nazwisko. Kiedyś pracowałem jako konsultant w tym oddziale. Kasjer wciąż mnie zna”.
Spojrzałem na syna, który spokojnie ziewał, nieświadomy, że ziemia pod nami się trzęsie.
„Musi być jakieś wytłumaczenie” – wyszeptałem.
Henry powoli pokręcił głową. „Carol szuka mieszkań niedaleko swojej siostry w Sarasocie.
A Ethan mówi wszystkim, że „robi sobie przerwę”, zanim się przeprowadzi”.
„Przeprowadzasz się?” – zapytałam, choć strach ściskał mnie już za żołądek.
Leave a Comment