Ciężkie stalowe drzwi pokoju dla gości otworzyły się z hukiem. Marcus, mój prawnik i przyjaciel z czasów studiów, siedział naprzeciwko mnie. Wyglądał na starszego niż swoje czterdzieści lat, zmarszczki wokół ust miał głęboko wyryte od stresu.
„Julian, jest źle” – powiedział Marcus, kładąc grubą teczkę na metalowy stół między nami. „Elena Vance gra „idealną” ofiarę. Występowała w trzech różnych porannych programach. Prokurator okręgowy odczuwa presję polityczną. Chce cię ukarać. Naciska na dwudziestoletni wyrok. Żadnych ugody.”
Odchyliłem się do tyłu, a żelazne krzesło przeszyło moje posiniaczone plecy. „Wypchnęła tę dziewczynę z samochodu, Marcus. Wiem. Miała czyste ubrania, ale twarz brudną. Żadna matka nie znajdzie swojego dziecka błąkającego się po sześciopasmowej autostradzie i nie zareaguje perfekcyjnie wyreżyserowanym, linearnym monologiem. To była pułapka.”
Marcus potarł skronie. „Wierzę ci. Ale ława przysięgłych nie. Zobaczą bogatego, uprzywilejowanego lekarza i płaczącą matkę. Ale… coś się dzieje”.
Pochylił się bliżej, ściszając głos. „Właśnie dzwonił do mnie jej adwokat. Prawdziwy darmozjad. Powiedział, że Elena jest „głęboko zszokowana” i nie chce, żeby mała Lily znosiła grozę procesu karnego. Ona ucieknie. Odmówi współpracy z prokuratorem okręgowym i pozwoli, by zarzuty karne umarli…”
Leave a Comment