Pielęgniarka uśmiechnęła się ze współczuciem, zanim wyszła po wodę. Ale Olivia nie chciała być sama, nie do końca. Jej umysł był zbyt hałaśliwy, zbyt pełen myśli, których nie potrafiła uporządkować. Myśli o Mai, o aktach, które znalazła w biurku Nathana, o telefonie do wydziału oszustw. Maya pomagała Olivii we wszystkim, była przyjaciółką, która zawsze mówiła prawdę, nawet gdy była brzydka.
Dwa dni przed operacją, po znalezieniu sfałszowanych dokumentów, Olivia starannie wszystko uporządkowała. Wiedziała, że Nathan coś ukrywa – tylko nie wiedziała, jak poważna to sprawa. Jego urok i uwaga były niczym rozpraszacz, tarcza, która nie pozwalała jej dostrzec jego zdrady w jej prawdziwym znaczeniu. Nie chodziło tylko o jego nerki. Chodziło o wszystko. Olivia nie zdawała sobie sprawy, jak głęboko sięgała jej zgnilizna, dopóki nie leżała na stole operacyjnym, zmuszona do podjęcia decyzji, którą podjęła lata temu. Tym razem jednak nie był to już zwykły akt miłości czy obowiązku. To było przetrwanie.
Pielęgniarka wróciła, podając jej kubek wody. Olivia upiła łyk, czując smak chłodnego płynu spływającego po jej wyschniętym gardle.
Kiedy funkcjonariusz wyprowadził Nathana, ten nawet się nie obejrzał. W jego oczach nie było przeprosin, żalu, tylko czysta frustracja. Wciąż próbował oswoić fakt, że Olivia nie jest już kobietą, którą mógł kontrolować.
Ale Olivia była teraz inna.
Jej myśli przerwał wibrujący telefon na stoliku nocnym. Zerknęła na ekran. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Mai.
„Halo?” odpowiedziała Olivia, starając się zachować spokój.
„Olivio, sprawa załatwiona” – powiedziała Maya swoim zwykłym, surowym tonem, nie tracąc czasu na uprzejmości. „Dział ds. oszustw bankowych się tym zajmuje. Zamrozili już kilka kont powiązanych z Nathanem, w tym kredyt firmowy, który zaciągnął na twoje nazwisko. Wszystko jest już w toku”.
Serce Olivii zabiło mocniej. To było prawdziwe. Maya zrobiła coś więcej niż tylko pomogła jej odkryć prawdę – pomogła jej przejąć nad nią kontrolę. A teraz nadszedł czas, by Nathan poniósł konsekwencje.
„Ja…” – Olivia powstrzymała się, próbując zebrać słowa. – „Nie wiem, co dalej robić. Odszedł, ale wciąż czuję się uwięziona w tym… tym koszmarze”.
Głos Mai nieco złagodniał. „Już po wszystkim. Zrobiłaś pierwszy krok. Masz solidną sprawę, Olivio. Ścigają go, a tym razem nie ucieknie”.
Olivia przycisnęła dłoń do piersi, czując dziwną mieszankę triumfu i pustki.
„Dzięki, Mayo. Za wszystko”. Głos Olivii się załamał, ale w końcu pozwoliła łzom popłynąć. Nie za Nathanem, ale za sobą – kobietą, która omal nie zatraciła się w życiu, którego nie wybrała.
Odpowiedź Mai była szybka i pocieszająca. „Nie martw się. Nie jesteś już w tym sama”.
Rozmowa zakończyła się, gdy Olivia wpatrywała się w telefon w dłoni, a ciężar tego, co właśnie zaczęło ją otulać niczym mgła. Nigdy nie była osobą, która prosi o pomoc, polega na innych, ale teraz była wdzięczna ludziom, którzy nie pozwolili, by pochłonęło ją życie, jakie Nathan próbował dla niej stworzyć.
Leave a Comment