Obserwowałem jej twarz na monitorze o wysokiej rozdzielczości. Przemiana była spektakularna. Sztucznie wykreowana, tragiczna uroda jej postaci rozpłynęła się w mgnieniu oka. Krew odpłynęła z jej twarzy tak szybko, że jej ciężki makijaż sceniczny wyglądał jak maska. Jej idealnie wygięte brwi uniosły się w autentycznym, niczym niesfałszowanym szoku.
Zamiast starego, poplamionego herbatą pergaminu, niczym listu rekwizytowego, w wyściełanym aksamitem pudełku leżały dwa schludne, grube teczki z pieczęcią Henderson & Associates.
Wzrok Tiffany gorączkowo oderwał się od pudełka, wpatrując się martwo w obiektyw Kamery Pierwszej. Jej klatka piersiowa zaczęła falować. Całkowicie wypadła z roli, a ręce trzęsły się, gdy wyciągała z pudełka wierzchni dokument.
„To…” wyjąkała Tiffany, a jej głos załamał się, odbijając się echem po cichej, nagranej na żywo scenie. „To nie jest… Mark? Mark, co to jest?!”
W reżyserce reżyser wpadł w panikę. „Co ona wyprawia? Nie trzyma się scenariusza! Przejście na kamerę drugą! Przejście na kamerę drugą!”
„Kamera druga jest zablokowana” – krzyknął dyrektor techniczny, machając rękami po tablicy rozdzielczej. „Ktoś przekręcił system! Utknęliśmy na kamerze pierwszej!”
Leave a Comment