„Nie mogę się doczekać dzisiejszego finału na żywo. Kiedy w końcu powiesz tej swojej „fance”, że jutro wprowadzamy się do penthouse’u?”
Oddech uleciał mi z płuc, jakbym została uderzona. Zatrzymałam się, a neonowy znak wyjścia cicho zabrzęczał nad moją głową. Penthouse. Wielomilionowy loft w centrum miasta, który potajemnie upoważniłam do zakupu mojej spółki holdingowej zaledwie w zeszłym miesiącu, zakładając, że Mark chce go zainwestować.
Zanim zdążyłam w pełni zrozumieć powagę zdrady, za mną rozległy się ostre kroki. Tiffany podążyła za mną aż do granicy planu, a Mark podążał tuż za nią jak posłuszny cień. Jeszcze nie skończyła.
„Posłuchaj mnie uważnie” – warknęła Tiffany, wskazując wypielęgnowanym, akrylowym palcem ponad moim ramieniem na producenta wykonawczego programu, który nerwowo krążył w pobliżu. „Mój chłopak – Mark Sterling – jest właścicielem całego tego studia. Jeśli ta nijaka kobieta nie zostanie do końca godziny wyrzucona z tego miejsca, to idę sobie stąd. Mówię poważnie. Nie pozwolę, żeby psuła mi atmosferę. A przecież doskonale wiesz, że finał na żywo nie może się odbyć beze mnie”.
Powoli się odwróciłam. Spojrzałam na Marka. Stał tuż za nią, kiwając głową na znak zgody. Spojrzał na mnie z mieszaniną żałosnego współczucia i jawnej irytacji. On naprawdę…
Lly wierzyła w jej urojenia. Pozwolił swojej kochance przekonać się, że jego stanowisko kierownicze średniego szczebla równa się własności. Nie wiedział, że jego wypłata, sprzęt fotograficzny, sam beton pod jego drogimi włoskimi butami, należały do anonimowej korporacji holdingowej, którą całkowicie kontrolowałam.
Leave a Comment