Wciąż widziałem rękę Grace z czerwoną taśmą zsuwającą się na krawędź łóżka.
Ktoś spojrzał w górę na kamerę w rogu.
Ktoś sięgnął.
Ekran zgasł.
Z mojego gardła wydobył się głos, którego nie rozpoznałem. Zakryłem usta dłonią.
Ale nagranie się nie skończyło.
Nagranie przeniosło się do małej sali konferencyjnej.
Dr Patel siedział przy tanim stole, zaciskając dłonie w pięści.
Naprzeciwko niego siedział mężczyzna w garniturze z identyfikatorem szpitalnym. Na jego plakietce widniało imię „Mark”.
Ten fragment też był dźwiękowy.
„Błąd w leku” – powiedział spokojnie Mark, jakby czytał harmonogram.
Dr Patel wyszeptał: „Czy opisujesz alergię?”
„Zdecydowanie” – odpowiedział Mark. „Pielęgniarka dwa razy protestowała. Nie zapiszemy tego”.
Ścisnął mi się żołądek.
Mark kontynuował: „Rozmawiamy tylko z ojcem osobno. Matka jest krucha”.
Drzwi się otworzyły.
Daniel wszedł. Zaczerwienione oczy. Sztywna postawa. Kontrolowany oddech.
Mark wstał. „Danielu, bardzo mi przykro z powodu twojej straty”.
Daniel nie usiadł od razu. Spojrzał na dr. Patela.
Mark powiedział: „Podczas leczenia wystąpiły powikłania spowodowane znaną alergią. To nie powinno się było zdarzyć”.
Głos Daniela był beznamiętny. „Więc to był błąd”.
Mark skinął głową.
Potem przesunął teczkę po stole.
Leave a Comment