Nikt się nie poruszył.
Wtedy Elena odsunęła krzesło i wstała, a Patricia po raz pierwszy tego wieczoru wyglądała raczej staro niż potężnie.
Ręka Patricii zadrżała, zanim położyła papiery obok talerza.
„To prywatna sprawa” – powiedziała, ale w jej głosie nie było siły.
Elena stała nieruchomo.
„Upubliczniłaś to w chwili, gdy postanowiłaś mnie upokorzyć przed moim synem”.
Ryan spojrzał na dokumenty, a potem na matkę, jakby czekał na wyjaśnienie, które przywróci jej wszystko do normy.
„Mamo, co to jest?”
„Zapłacił ci?”
Patricia wyprostowała się na krześle.
„Mieszkał w moim domu”.
„Media nie są za darmo”.
„Jedzenie nie jest za darmo”.
„Nic nie jest za darmo”.
Daniel położył papiery na stole i wygładził je dłonią.
„Tutaj jest napisane, że kazałaś Elenie nie rozmawiać o pensjach, bo nie chciałaś, żeby rodzina rozmawiała o pieniądzach”.
Patricia ostro się do niego odwróciła.
— Miałam do tego prawo.
Elenę roześmiała się z niedowierzaniem.
— Nie, Patricio.
— Powiedziałaś, że jeśli powiem, że płacę czynsz, powiesz, że kłamię i wyślesz mnie w trakcie walki o opiekę, mimo że wiedziałaś, że Noah i ja nie mamy dokąd pójść.
Daniel podniósł wzrok.
— Naprawdę mi tym groziłaś?
Leave a Comment