„Przenosi fundusze za granicę, na konta na Kajmanach” – zauważył Julian, opierając się o krawędź szklanego biurka i obracając szklankę czystej whisky. „Panikuje. Myśli, że ukrywa płynne pieniądze przed ojcem, zanim zarząd zażąda audytu”.
Przysunąłem się bliżej ekranu, śledząc skomplikowaną sieć firm-wydmuszek, którą odkryło oprogramowanie Juliana. Przez ostatnie trzy tygodnie Julian nauczył mnie, jak odczytywać ukryte narracje w księgach rachunkowych korporacji, jak odkrywać ukryte aktywa i jak stosować taktyki negocjacyjne graniczące z wojną psychologiczną. Nasza relacja pozostała ściśle transakcyjna, partnerstwo zbudowane na obopólnych korzyściach, ale przesiąknięta była niezaprzeczalnym, tlącym się napięciem. Byliśmy dwoma drapieżnikami dzielącymi klatkę, krążącymi wokół siebie z ostrożnym szacunkiem.
Uśmiechnęłam się, a moje usta wygięły się ostro i niebezpiecznie, co uświadomiłam sobie od mężczyzny stojącego obok mnie.
„Jest arogancki” – mruknęłam, moje palce śmigały po mechanicznej klawiaturze. „Używa tych samych zaszyfrowanych numerów routingu, których użył do kupienia mojego pierścionka zaręczynowego. Myślał, że nie zauważyłam zagranicznych przewodów”.
„Czy możesz namierzyć spółkę dominującą?” – zapytał Julian cicho, z oczami wbitymi w mój profil.
„Nie chcę tego tylko namierzyć” – odpowiedziałam, przywołując ukryty rejestr, który Julian legalnie pozyskał za pośrednictwem firmy pośredniczącej. „Pozwólcie”
Zamroźmy to. Zamroźmy to wszystko. Znam zapisy dotyczące długów w majątku Harringtonów. Jeśli jego osobiste aktywa płynne spadną poniżej pięćdziesięciu milionów, nastąpi niewypłacalność ich aktywów w najlepszych nieruchomościach.
Julian obserwował mnie, powoli popijając szkocką. W jego ciemnych oczach malował się głęboki, przerażający podziw. „Zrób to”.
Kliknąłem „Wykonaj”, inicjując lawinę przelewów pełnomocnictw i nakazów sądowych, które skutecznie zamroziłyby i doprowadziły do bankructwa osobiste aktywa płynne Cartera, zanim słońce wzeszło nad East River.
Popatrzyliśmy triumfalnie w błękitną poświatę monitorów, zupełnie nieświadomi, że po drugiej stronie miasta, w słabo oświetlonym garażu, Carter Harrington gorączkowo wręczał skorumpowanemu prokuratorowi federalnemu grubą teczkę z Manili – teczkę zawierającą skrupulatnie sfałszowane dokumenty, które idealnie oskarżały Juliana Vance’a o międzynarodowy szpiegostwo korporacyjne i zdradę.
Rozdział 4: Masakra na Met Gali
Metropolitan Museum of Art było polem bitwy odzianym w haute couture. Doroczna Gala była szczytem nowojorskiej elity, miejscem, gdzie status był wykorzystywany jako broń, a słabość natychmiast wykorzystywana. Julian i ja przybyliśmy nie jako goście, ale jako zdobywcy z rodziny królewskiej. Miałam na sobie karmazynową jedwabną suknię, która spływała wokół moich stóp niczym świeża krew, a diamentowy naszyjnik zwisał mi z szyi. obojczyk jak zbroja. Kiedy weszliśmy na dywan, paparazzi oszaleli. Byliśmy niekwestionowanymi królami miasta.
Ale osaczone zwierzę to najgroźniejszy gatunek.
W Świątyni Dendur, otoczonej starożytnym egipskim kamieniem i morzem lśniących bywalców salonów, Carter w końcu wykonał swój ruch. Wyglądał na wychudzonego, oszalał z powodu zamrożonych aktywów, spadającej wartości akcji i szybko topniejącej pozycji społecznej. Maszerował w naszym kierunku, a obok niego szedł mężczyzna, którego rozpoznałem od razu – prokurator Miller, federalny pies bojowy znany z braku moralności.
Leave a Comment