„Tak?”
Daniel uniósł teczkę.
„Musisz iść z nami.”
Uśmiech Vanessy zniknął.
Ethan zaśmiał się krótko, teraz niepewnie.
„Dlaczego?”
Twarz Daniela nie drgnęła.
„Oszustwo elektroniczne, oszustwo podatkowe, oszustwo bankowe i spisek.”
Resztę omówimy w środku.
Po raz pierwszy tego ranka Ethan przestał się uśmiechać.
A to był dopiero początek.
Vanessa puściła ramię Ethana tak szybko, że wydało się to niemal eleganckie.
„Co to jest?” zapytał, nie agentów.
Ethana.
Jego głos się zmienił, zapach i słodycz zniknęły, a spod niego wyłonił się twardy, metaliczny akcent.
Ethan wyprostował się.
„To nieporozumienie.”
Agent Reeves nie tracił czasu na kłótnię.
Dwóch innych agentów weszło po schodach, po jednym z każdej strony, z płynną koordynacją ludzi, którzy praktykowali opór.
Prawnik Ethana, Martin Keane, pojawił się w drzwiach sądu z teczką w ręku i omal nie zamarł na widok odznak.
„Proszę pana mecenasa!” warknął Ethan.
„Zróbcie coś.”
Keane szybko doszedł do siebie, by przemówić.
„Mój klient będzie współpracował, ale muszę znać fakty…”
„Fakty” – przerwał Reeves – „to zapieczętowany akt oskarżenia złożony dziś rano w sądzie federalnym, poparty dokumentami i zaprzysiężoną analizą finansową”.
Leave a Comment