Zapadła cisza. Nie niezręczna cisza. Cisza pełna wdzięczności.
Potem Judith zamknęła teczkę i powiedziała: „Powinieneś złożyć podanie w tym tygodniu”. Złożyłem podanie.
Proces oceny
Trwało to miesiąc i było prawie wyczerpujące. Ocena pisemna. Symulacja studium przypadku. Rozumowanie finansowe.
Ocenianie scenariuszy. Rozmowa kwalifikacyjna. Ćwiczenie prezentacyjne. Sprawdzenie znajomości języka. Nic nie zostało złagodzone, biorąc pod uwagę moje doświadczenie.
Podejrzewam, że obserwowali mnie uważniej, żeby upewnić się, że nie próbują mnie oczarować dobrą historią.
To mi odpowiadało. Nie potrzebowałem dobrej historii. Miałem odpowiednie umiejętności.
W międzyczasie historia o czternastym stoliku zaczęła rozprzestrzeniać się po hotelu w dziwny, zniekształcony sposób, w jaki rozprzestrzeniają się historie związane ze statusem.
W drugim tygodniu wszyscy w jakiś sposób o tym wiedzieli: że miliarder-szejk rozmawiał po arabsku z kelnerką, która odpowiedziała, że duży inwestor publicznie upokorzył agenta nieruchomości i że później coś nieprzyjemnego stało się z firmą.
To ostatnie było prawdą.
Nie dlatego, że szejk Omar rozpoczynał teatralną kampanię karną. To było bardziej wyrafinowane.
Leave a Comment