Melody spędza połowę weekendów w Quiet Harbor, a drugą połowę przekonując trojaczki, że wydry morskie pozostają gatunkiem nadrzędnym we wszystkich hipotetycznych konfliktach. Twój penthouse, niegdyś nieskazitelny w sterylnym stylu domów zaprojektowanych przez ludzi, którzy nie mają w nich pełnoprawnych dzieci, teraz zawiera peleryny kostiumowe, patelnie do naleśników, arcydzieła malowane palcami i pluszowego królika, który przypadkowo spędził dziesięć dni w twoim biurze i jakimś sposobem stał się częścią ważnej odprawy dotyczącej fuzji.
Ty i Jack zaczynacie się ku sobie zakochiwać, tak że stopniowo dzieci to zauważają, zanim którekolwiek z was to zauważy. Pewnej soboty Hope pyta przy śniadaniu, czy powinien już zamieszkać w twoim mieszkaniu, skoro i tak cały czas tam przebywa. Grace sugeruje, że to logistycznie przedwczesne, ale strategicznie skuteczne. Lily po prostu przewraca oczami i pokazuje: Dorośli są bardzo powolni.
Nic nie dzieje się szybko. To ma znaczenie.
Oboje pochowaliście osoby, przy których myśleliście, że się zestarzejecie. Miłość, po raz drugi, nie pojawia się jak fajerwerki. Pojawia się jak światło przez kuchenne okno. Prosi o pozwolenie. Wie o duchach i nie nalega na ich zastąpienie. Jack całuje cię po raz pierwszy przed Cichą Przystanią, tuż po zamknięciu, podczas gdy w środku dziewczyny powinny ustawiać krzesła i z pewnością podglądać przez szybę.
Kiedy się odsuwasz, obie się śmiejecie. Nie ma dramatyzmu. Jest lepiej. Czujesz, że na to zasłużyłaś.
Dziewczyny przyjmują tę wiadomość tak, jakby osobiście się o nią upomniały.
Czas najwyższy, pokazuje Grace.
Wiedzieliśmy przed tobą, dodaje Hope.
Lily patrzy na Melody. Czy to znaczy, że teraz jest kimś w rodzaju naszej siostry na zawsze?
Melody myśli o tym z wielką powagą, po czym pokazuje: Tylko jeśli nadal będziemy przestrzegać Zasady Pierwszej.
Nikt nie zostanie pominięty, wszystkie cztery dziewczyny razem pokazują.
Rok po tej pierwszej nocy w Roses & Ember wracasz.
Nie dlatego, że drogie restauracje teraz cokolwiek znaczą, ale dlatego, że dziewczyny uznały, że rocznice zasługują na deser. Maître d’ o mało się nie przewraca, rozpoznając ciebie i słynny kwartet dzieci, które kiedyś roztopiły internet cichymi brawami i podpisanym świątecznym wierszem. Tym razem jednak nie ma samotnego stolika, nietkniętego makaronu, żadnego dziecka migowego „Chcę iść do domu”.
Tym razem są dwa stoliki zsunięte jeden na drugi, bo siedem osób najwyraźniej potrzebuje absurdalnie dużej ilości chleba.
Leave a Comment