To było drugie ostrzeżenie.
Nie tylko mnie zwolnili.
Po cichu doprowadzili mnie do bankructwa.
Przełknęłam ślinę. „Sophie… czy kiedykolwiek kazano ci coś o mnie powiedzieć?”
Sophie skinęła głową ze łzami w oczach. „Babcia powiedziała, że jeśli zadzwonisz na policję, powiedzą, że mnie uderzyłaś” – wyszeptała. „Powiedziała, że płacze”
„I powiedz mi, że jesteś zła”.
Krew mi zmroziła krew w żyłach.
To nie była tylko nadużycie finansowe.
To była pułapka.
Przyciągnęłam Sophie bliżej siebie, a mój głos był spokojny, pomimo drżenia w piersi.
„Posłuchaj mnie” – wyszeptałam. „Nic ci nie jest. Byłaś bardzo odważna, że tu przyszłaś”.
Sophie chwyciła mnie za rękaw płaszcza. „Zamierzasz mnie zostawić?” – wyszeptała.
Serce mi pękło. „Nie” – obiecałam. „Ale musimy być mądrzy”.
Leave a Comment