Głos prowadzącego nagle rozbrzmiał w systemie nagłośnieniowym, ogłaszając rozpoczęcie „Honorowej Aukcji Tańca”, tradycyjnej gali zbierania funduszy. Julian w końcu spojrzał mi w oczy. Błysnął drapieżnym, promiennym uśmieszkiem, nachylając się, by szepnąć coś do ucha menedżerowi funduszu hedgingowego obok niego.
„Patrz na to” – mruknął Julian, wpatrując się we mnie. „Mam zaplanowany specjalny występ dla mojej byłej żony”.
Rozdział 2: Dziesięciodolarowa Wycena
Honorowa Aukcja Tańca zazwyczaj była nudną sprawą uprzejmego aplauzu i rozdmuchanego ego. Zamożni darczyńcy oferowali wygórowane kwoty za ceremonialny, trzyminutowy walc z honorowym gościem wieczoru lub chętną osobą towarzyską, a wszystko w imię dobroczynności. Licytator, wytworny mężczyzna o wprawnym, donośnym głosie, wszedł na scenę.
Ale zanim można było ogłosić pierwszy los, Julian swobodnie wszedł po marmurowych schodach i odebrał mikrofon z rąk licytatora. Profesjonalista otworzył usta, żeby zaprotestować, ale ostre spojrzenie Juliana go uciszyło. Julian Thorne był panem sali i zdawał sobie z tego sprawę.
„Panie i panowie” – głos Juliana przebił się przez nagłą ciszę sali balowej. „Zanim przejdziemy do głównych wydarzeń, chciałbym zgłosić się na bardzo specjalną… akcję charytatywną”. Wyciągnął rękę w stronę, gdzie stałem sam przy kompozycjach kwiatowych. „Moja była żona, Clara”.
Zimny strach ścisnął mi żołądek. Dłonie pokryły się potem. Chciałem biec, wtopić się w bogatą tapetę, ale moje stopy były jak wrośnięte w zimną marmurową podłogę, zakotwiczone w niej samym ciężarem stu wpatrzonych oczu.
„Wszyscy wiemy, że Clara popadła w tarapaty” – kontynuował Julian, a jego ton ociekał udawanym współczuciem, które ledwo maskowało ukryty jad. „Jest tu, próbując podbić Manhattan w szmatce z second-handu, którą prawdopodobnie zszyła w wilgotnej piwnicy. Ale przecież dziś wieczorem możemy znaleźć w naszych sercach odrobinę hojności. Jej czas jest przecież wart przynajmniej tyle, ile kosztuje porządna kanapka?”
Sięgnął do kieszeni i wyciągnął zmięty, zielony banknot.
l. Uniósł go wysoko nad głowę.
„Dziesięć dolarów!” krzyknął Julian do mikrofonu. „Liczę dziesięć dolarów za taniec z kobietą, która nie potrafiłaby docenić prawdziwej wartości, nawet gdyby wręczono jej go w intercyzie!”
Leave a Comment