Ale żadna z tych sugestii nie wyjaśniała, co stało się później.
Koc lekko się uniósł przy nogach Mii.
Jakby coś pod nim uniosło się w górę.
„Mia” – powiedziałam na głos, już wstając.
Chwyciłam szlafrok i pobiegłam korytarzem w stronę jej sypialni, wciąż obserwując obraz z kamery na telefonie.
Drzwi były zamknięte.
Ruch w środku ustał.
Powoli otworzyłam drzwi.
Mia wciąż spała.
Materac wyglądał zupełnie normalnie.
Ale coś było nie tak.
Kucnęłam przy łóżku i lekko uniosłam koc, żeby sprawdzić powierzchnię materaca. Nic niezwykłego. Materiał był gładki i płaski.
Wtedy przypomniałam sobie kąt kamery.
Nie była skierowana bezpośrednio na górę materaca.
Była skierowana w bok.
Moje spojrzenie powoli przesunęło się w stronę dolnej krawędzi ramy łóżka.
Wtedy to zobaczyłam.
Materac nie leżał już równo.
Jeden róg przesunął się w górę.
Jakby coś pod nim zaklinowało się między materacem a drewnianymi listwami.
„Mia” – wyszeptałam.
Lekko się poruszyła.
Leave a Comment