Głos Muny załamał się, łzy spływały jej po twarzy.
Wzrok Elijaha złagodniał, ale jego ton pozostał spokojny.
„Muna, muszę odejść. Nie mogę tu zostać na zawsze. Muszę opuścić tę wioskę i znaleźć dla nas lepsze życie”.
Muna i Elijah byli najpierw przyjaciółmi, potem kochankami. Przez ponad dekadę ich losy były ze sobą splecione. Jako dzieci siedzieli pod nocnym niebem, wskazując na gwiazdy i wyobrażając sobie, co kryje się za nimi. Razem nosili wodę ze strumienia, pracowali ramię w ramię na rodzinnych polach i dzielili się marzeniami z taką łatwością, jak śmiechem.
Ich rodzice od dawna byli zgodni, że to idealne połączenie.
Uczęszczali do tego samego wiejskiego college’u, ale z biegiem lat Elijah zaczął inaczej postrzegać świat. Pragnął czegoś więcej niż granic ich małej wioski. Marzenia, które kiedyś wydawały się odległe, teraz płonęły w nim niczym ogień.
Wtedy nadeszła tragedia. Jego rodzice nagle zmarli, pozostawiając go samego na świecie. Strata go wyniszczyła, a smutek stał się jego cieniem. Zamknął się w sobie, przerażony, że znów kogoś pokocha, przerażony, że ich straci. Zaczął odpychać Munę, aż w końcu, w wieku dwudziestu dwóch lat, zostawił ją dla miasta.
Zanim przejdziemy dalej, poświęć chwilę i kliknij przycisk subskrypcji, włącz dzwonek powiadomień i bądź na bieżąco z kolejnymi niesamowitymi historiami. Doceniamy wszystkich naszych widzów i chcemy, żebyście wiedzieli, że wasze wsparcie pozwoliło nam dotrzeć tak daleko. Dziękujemy wam wszystkim.
A teraz wróćmy do historii.
Muna próbowała zrozumieć. Powtarzała sobie, że to ból po stracie rodziców go zmienił, że po prostu potrzebuje czasu. Ale nigdy nie wyobrażała sobie, że naprawdę odejdzie.
W dniu, w którym odszedł, Elijah zdjął naszyjnik i wcisnął go jej w dłoń.
„Wrócę po ciebie” – powiedział.
Słowa wisiały między nimi, kruche i niepewne. W głębi duszy wiedział, że brzmią pusto, nawet dla niego.
Dziesięć lat później
Leave a Comment