„Postaram się ci wybaczyć” – powiedział starzec. „Ale to potrwa”.
Daniel patrzył w milczeniu.
Coś w jego piersi lekko się rozluźniło.
Ale niewiele.
Bo to jeszcze nie był koniec.
Nawet blisko.
Wkrótce potem wyszli z domu.
Słońce zachodziło, niebo pomalowane było na głęboką pomarańczę i fiolet.
W samochodzie nikt się nie odzywał. Ciężar wszystkiego wisiał między nimi.
Po chwili ojciec w końcu powiedział: „Zauważyłeś coś?”.
Daniel spojrzał na niego. „Co?”.
„M
„Ichael się bał” – powiedział starzec. „Ale nie tylko ciebie”.
Daniel lekko zmarszczył brwi.
„Co masz na myśli?”
Ojciec wyjrzał przez okno.
„Było coś jeszcze. Czegoś nie powiedział”.
Umysł Daniela natychmiast się wyostrzył.
Powróciło to samo uczucie, co wcześniej.
Leave a Comment