Funkcjonariusze zachowali spokój i stanowczość.
„Musimy sprawdzić, czy dziecko prawdopodobnie zaginęło” – powiedział jeden z nich.
„Gdzie jest Leo?”
Uśmiech Tary drżał.
„Mówiłam ci” – warknęła.
„On nie zaginął. Jest z przyjaciółmi”.
„Z jakimi przyjaciółmi?” zapytała policjantka.
Tara zawahała się.
Nagle z wnętrza dobiegł głos Gabe’a – drżący i zdesperowany.
„Przestań kłamać!”
Drzwi otworzyły się szerzej.
Gabe pojawił się blady, z czerwonymi oczami.
Jego ręce wciąż drżały.
Spojrzał prosto na policjantów i powiedział:
„Nie jest z przyjaciółmi”.
Tara odwróciła się do niego gniewnie.
„Gabe!”
Ale Gabe się nie zatrzymał.
Przełknął ślinę i powiedział słowa, które jednocześnie przyprawiły mnie o dreszcz i gorąco:
„Jest w szopie. Klucz do zamka jest pod doniczką”.
Tara krzyknęła: „Nie!” – jej głos był szorstki, nie gniewny, lecz spanikowany.
Funkcjonariusze zareagowali szybko.
Wycofali się.
Jeden z nich został z Tarą i Gabe’em.
Leave a Comment