Powoli wszedłem i zawołałem ją po imieniu.
Nie było odpowiedzi.
Potem poszedłem do kuchni… i zamarłem.
Moja żona, Hue, siedziała na podłodze w kącie.
Jadła szybko i nerwowo z miski.
Ocierała łzy z twarzy drugą ręką.
Serce mi podskoczyło.
„Co robisz?” zapytałem cicho, drżącym głosem.
Przestraszyła się, kiedy mnie zobaczyła.
Próbowała schować miskę.
Ale byłem szybszy.
Wyrwałem jej ją z ręki.
To, co zobaczyłem, przewróciło mi się w żołądku.
To był stary, kwaśny ryż.
Wymieszany z rybimi głowami i ostrymi ościami.
Resztki, które nie nadawały się nawet dla zwierząt.
Nie mogłem w to uwierzyć.
„Dlaczego to jesz?” zapytałem załamany.
Hue spuścił wzrok.
Nie mógł spojrzeć mi w oczy.
Leave a Comment