Rodzice miliardera i prezesa firmy udają biednych wieśniaków, żeby znaleźć żonę dla swojego syna

Rodzice miliardera i prezesa firmy udają biednych wieśniaków, żeby znaleźć żonę dla swojego syna

Potem ponownie rozejrzała się po butiku. Szkło, światła, zapach drogich rzeczy w powietrzu, a potem spojrzała na Daisy. Staruszkowie niewiele potem mówili, ale ich oczy mówiły wszystko. Byli w szoku. Nie z powodu naszyjnika, nie z powodu butów, ale dlatego, że po raz pierwszy tego ranka ktoś na nich spojrzał i zobaczył ludzi. Nie z powodu biedy.

A Daisy Oafur, nieświadomie, właśnie wkroczyła w historię, która miała całkowicie odmienić jej życie. Staruszka wciąż przeglądała się w lustrze, gdy Daisy delikatnie poprawiła jej naszyjnik na szyi. „Pasuje ci” – powiedziała cicho Daisy. „Uwydatnia twoją twarz”. Usta staruszki rozchyliły się, jakby nie wiedziała, czy się uśmiechnąć, czy nie.

Staruszek odchrząknął i ponownie rozejrzał się po butiku, wciąż ostrożny, wciąż milczący, ale już nie zamykający się w sobie. Po kilku minutach starsza para wybrała niewielki stosik przedmiotów: naszyjnik, parę butów, prosty zegarek na rękę i dwa starannie złożone elementy garderoby, ułożone na ladzie.

Daisy ułożyła wszystko starannie, jakby pakowała coś cennego. Potem starzec odezwał się spokojnym głosem: „Młoda damo” – powiedział. „Ile kosztuje wszystko, co razem wypróbowaliśmy?”. Daisy otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale Anita Aer czekała na ten moment jak głodna osoba na jedzenie. Szybko podeszła, chwyciła kalkulator i zaczęła gwałtownie, dramatycznie wciskać przyciski.

Jej oczy błysnęły ekscytacją, taką, jaka pojawia się, gdy ktoś myśli, że zaraz kogoś zawstydzi. Nawet nie spojrzała na Daisy. Spojrzała prosto na staruszkę. „Pozwól, że to obliczę” – powiedziała głośno Anita. W butiku zapadła nietypowa cisza. Nawet personel udający pracę zatrzymał się, obserwując.

Anita uniosła brodę niczym królowa wydająca wyrok. „Razem 680 000” – oznajmiła. Potem się uśmiechnęła. Nie był to przyjazny uśmiech, raczej okrutny. „Jeśli cię nie stać” – kontynuowała. „Po prostu powiedz. Nie stój tam, budując pewność siebie”. Ramiona staruszki zesztywniały. Oczy staruszka lekko się zwęziły, ale nie krzyknął. Nie odpowiedział jej obrazą.

Po prostu patrzył na nią spokojnie i spokojnie, jak człowiek, który widział gorsze rzeczy niż niegrzeczne słowa. Potem powiedział cicho, ale wyraźnie: „To nie jest drogie”. Anita zamrugała. – dodał staruszek niemal nonszalancko. – To jest tanie. Przez chwilę nikt nie zrozumiał, co usłyszał. Jeden z pracowników wydał z siebie cichy dźwięk przypominający kaszel, który wcale nim nie był.

Ani Ume otworzyła usta ze zdumienia. Twarz Anity zmieniła się, jakby ktoś wylał jej na głowę zimną wodę. Daisy stała nieruchomo, obserwując parę, z rękami uprzejmie złożonymi przed sobą. Staruszka zwróciła się do Daisy. „Pomóż nam zapakować prezenty warte 2 miliony” – powiedziała. Oczy Daisy lekko się rozszerzyły, ale jej twarz pozostała spokojna.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top