Panna młoda kopnęła ciężarną kobietę na swoim ślubie, nieświadoma, że ​​jest siostrą swojego męża miliardera

Panna młoda kopnęła ciężarną kobietę na swoim ślubie, nieświadoma, że ​​jest siostrą swojego męża miliardera

Plotki szybko wpisywały się na czatach. Nagle dźwięk werbli się zmienił. Mistrz ceremonii podniósł głos. „Panie i panowie, zróbcie miejsce. Pan młody jest tutaj”. Tłum wstał, klaszcząc i wiwatując. Benjamin, wysoki i pewny siebie, wszedł do sali, uśmiechając się i lekko kłaniając się gościom. Serce miał przepełnione radością.

To był dzień, który miał przynieść dumę jego rodzinie. Rozejrzał się po sali, zastanawiając się, czy Jessica dotarła tu sama. Wysłał po nią kierowcę, ale powiedziano mu, że odjechała.

Już wszedł do rezydencji. Ale idąc naprzód, zauważył dziwne spojrzenia, szepty za złożonymi wachlarzami, uśmieszki mężczyzn kręcących głowami.

Zamieszanie przyćmiło jego radość. Jedna z druhen Amandy nachyliła się do jej ucha, uśmiechając się złośliwie. Jest tutaj. Co mu powiesz? Amanda wymusiła promienny uśmiech, wygładzając suknię, gdy Benjamin podszedł. Ale zanim zdążył do niej dotrzeć, Ryan zrobił krok naprzód z chytrym uśmieszkiem. Ben, jest coś, co musisz wiedzieć.

Uśmiech Benjamina natychmiast zniknął, a jego oczy się zwęziły. O czym ty mówisz? Amanda dramatycznie chwyciła go za ramię. Kochanie, jak mogłeś mi to zrobić? Czy ja ci nie wystarczam? Jak mogłeś się obnosić z kochanką? Ale nie martw się, złapaliśmy ją. Tę bezwstydną kochankę, która ukrywała się w twojej rezydencji, udając, że tu jest. Tłum szemrał głośniej, napierając na nią.

Benjamin zesztywniał. Jego głos stał się zimny. Co powiedziałeś? Amanda dumnie uniosła brodę. Twoja pani, Benie, została zdemaskowana na oczach wszystkich i nigdy więcej nas nie zawstydzi. Wiem, że uwiodła cię tylko po to, żeby rozpruć to, czego nie zszyła. Serce Benjamina waliło mu jak młotem.

Jego głos rozbrzmiał na sali. „Gdzie ona jest? Gdzie jest ta kobieta, którą śmiesz nazywać moją panią?” Tłum ucichł w oczekiwaniu. Amanda zamrugała, napawając się jego nagłą furią, ale zdołała powiedzieć: „Nie martw się. Zajęliśmy się nią”. Oczy Benjamina pociemniały, a pięści zacisnęły się. „Amando” – zażądał, a jego głos był stalowy. „Co ty właściwie zrobiłaś?” Uśmiech Amandy zgasł, gdy głos Benjamina zagrzmiał.

Jej gniew aż kipiał. Tupała nogą, a jej głos drżał z wściekłości. „Benjaminie, śmiesz mnie wypytywać przy tych wszystkich ludziach? Czy wiesz, ile wstydu mi przynosisz, chroniąc tę ​​kobietę? Wyjaśnij się. Kim ona dla ciebie jest?” Benjamin zmarszczył brwi. Na jego twarzy malowało się zmieszanie.

Next »
Next »
back to top