Ethan wyszeptał: „Lena, co robisz?”.
„Rozwiązuję problem” – powiedziałem.
Wybrałem numer. Dziesięć sekund, może mniej.
„Martin, tu Lena Cross. Zamroź wszystkie sprawy Whitmore Capital dziś wieczorem. Zbierz oznaczone akta. Wypuść ją jutro rano”.
Rozłączyłem się i położyłem telefon obok miski.
Charles przestał żuć.
Wyraz twarzy Vivian po raz pierwszy się zmienił. „Co zrobiłeś?”
Spojrzała na mnie. „Chciałeś sprawdzić, czy jestem uległa. Powinieneś był zapytać, czy jestem cierpliwa”.
Potem nikt już nie tknął jedzenia.
Przez trzy sekundy jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu było ciche tykanie starego zegara barowego.
Potem Charles powoli, z rozmysłem, odłożył nóż. „To był tylko blef”.
„Nie” – powiedziałam.
Vivian odchyliła się na krześle, ogarniając się szybciej niż pozostali. „Kim był Martin?”
„Mój prawnik”.
Ethan spojrzał na mnie, jakby nigdy mnie nie widział. „Prawnik do czego?”
Leave a Comment