Dzwonił trzy razy, zanim Arthur odebrał.
„Tu Christine” – powiedziałam.
Zapadła cisza. Potem jego głos całkowicie się zmienił.
„Christine. Wszystko w porządku?”
„Otrzymałam wiadomość od Roberta” – wyszeptałam. „List. Zostawił go u Lucasa”.
Artur powoli wciągnął powietrze. „A więc to zrobił”.
„Co zrobił?”
„Przygotował kopię zapasową”.
Dreszcz przeszedł mnie po plecach.
„Artur… co Robert myślał, że się dzieje?”
Kiedy Arthur w końcu się odezwał, jego głos był niższy, bardziej stanowczy.
„Christine, słuchaj uważnie. Robert przyszedł do mnie trzy dni przed śmiercią. Był przerażony. Nie do końca śmiercią, ale tym, że ktoś zmusi go do podpisania dokumentów, którym nie ufał”.
„Jakich dokumentów?”
„Wolałbym to wyjaśnić osobiście. Ale musisz wiedzieć jedno – skoro do mnie zadzwoniłaś, to znaczy, że obawy Roberta były prawdziwe”.
Zacisnęłam dłoń na słuchawce. „Co mam zrobić?”
„Zachowuj się normalnie. Nie konfrontuj się z nikim. I cokolwiek się stanie, nie podpisuj niczego dziś wieczorem”.
Ścisnęło mnie w żołądku.
„Planują coś dziś wieczorem?”
„Nie wiem tego na pewno” – powiedział ostrożnie Arthur. „Ale Robert powiedział”
Coś bardzo konkretnego. Jeśli do mnie zadzwoniłaś, to znaczyło, że już cię popychają”.
Zimny wiatr przetoczył się przez cmentarz.
„Dokąd mam iść?” zapytałam.
„Wyślę ci adres SMS-em. Do knajpy niedaleko twojego domu. Cicho, anonimowo. I Christine – cokolwiek zrobisz, nie wracaj do domu z Danielem”.
Zgadzało się to z notatką w mojej torebce.
Leave a Comment