as.
Jej wiek, miejsce, w którym spała. Serce pani Otim podskoczyło, zaparło jej dech w piersiach. Szybko wstała. „Jimmy” – zapytała powoli. „Słyszałeś jej imię?” Jimmy zmarszczył brwi. Ktoś nazwał ją Lindą – odpowiedział niedbale. Pani Otim omal nie upadła na podłogę. Nie powiedziała nic więcej.
Pobiegła do pokoju męża. „Otim” – zawołała ze strachem w głosie. Pan Otim odwrócił się. Opowiedziała mu wszystko, co powiedział Jimmy. W chwili, gdy usłyszał imię Linda, zbladł. Serce zabiło mu mocniej. Oboje patrzyli na siebie w milczeniu. Przez długą chwilę nikt się nie odzywał. Potem pani
Otim wyszeptała: „Czy ona nie dowie się prawdy?”. Pan Otim z trudem przełknął ślinę. „Nie daj Boże”. Oboje wiedzieli, kim ona jest. Oboje wiedzieli, co zrobili. Oboje wiedzieli, że przeszłość, którą pogrzebali, może się obudzić. Wrócili do salonu, gdzie Jimmy odpoczywał. Pan Otim mówił ostrożnie. „Jimmy, posłuchaj nas” – powiedział spokojnie.
„Proszę, nigdy więcej nie zbliżaj się do tej kobiety”. „Pani Otim mocno ścisnęła dłoń Jimmy’ego. „Obiecaj nam”. „Nigdy tam nie wracaj” – Jimmy cofnął dłoń. „Dlaczego?” – zapytał. „Co jest takiego wyjątkowego w brudnym żebraku?” Państwo Otim wymienili spojrzenia. Nie mogli odpowiedzieć. Tylko błagali. „Obiecaj nam” – powiedziała pani Otim ze łzami w oczach.
Jimmy zaśmiał się cicho. „Dziwnie się zachowujecie” – powiedział. „Ale dobrze”. Tej nocy, podczas gdy Jimmy spał spokojnie, jego rodzice nie spali. Myślami cofnęli się o 25 lat. Do czasu bólu, do czasu łez. Do czasu, gdy mieszkali w małym domu, w biednym domu, z poważnym problemem. Pani
Pani Otim nie mogła urodzić. Starali się latami. Szpitale, lekarze, domy modlitwy, zabiegi. Nic nie pomagało. Za każdym razem, gdy pani Otim widziała inną kobietę noszącą dziecko, pękało jej serce. Płakała w nocy. Zadawała Bogu pytania. Pan Otim również cierpiał w milczeniu. Ich dom wydawał się pusty. Pewnego dnia przyszła młoda kobieta szukająca pracy. Miała na imię Linda.
Była delikatna. Była pełna szacunku. Była biedna. Była też w ciąży, w pierwszym miesiącu. Linda błagała o pracę. Początkowo państwo Otim ją przegonili. Nie chcieli kłopotów. Ale tydzień później w głowie pani Otim pojawiła się niebezpieczna myśl. Dom był duży, ale wydawał się pusty.
Odwróciła się i Spojrzała na śpiącego obok niej męża. Powoli w jej głowie pojawiła się myśl. Początkowo się jej bała. Próbowała ją odepchnąć, ale myśl powracała raz po raz, za każdym razem głośniejsza. Następnego ranka opowiedziała o tym panu Otimowi. Mówiła ostrożnie. Mówiła powoli. Opowiedziała mu o Lindzie, młodej kobiecie, która przyjechała szukać pracy, tej, którą przegonili, bo była w ciąży.
Pani Otim powiedziała, że ciąża Lindy może nie jest problemem, ale szansą. Szansą na posiadanie dziecka, o którym zawsze marzyli. Na początku pan Otim był zszokowany. To źle, powiedział. To grzech. Ale z upływem dni strach i rozpacz powoli odpychały jego sumienie. Rozmawiali bez przerwy.
Przypominali sobie nawzajem, jak długo czekali, ile łez wylali, jak ludzie śmiali się za ich plecami, jak społeczeństwo ich oceniało. W końcu się zgodzili. Wysłali kogoś, żeby poszukał Lindy. Kiedy Linda wróciła, była słaba, głodna i zmęczona. Jej ciąża była już widoczna. Kiedy jej o tym powiedzieli Kiedy Linda zaczęła pracować w domu, padła na kolana i płakała.
Leave a Comment