Arogancki bogacz uderzył biedną kobietę w miejscu publicznym – okazało się, że to jego prawdziwa matka

Arogancki bogacz uderzył biedną kobietę w miejscu publicznym – okazało się, że to jego prawdziwa matka

Rodzice kochali go za bardzo. Bali się go zdenerwować. Bali się powiedzieć „nie”. Zamiast go karcić, usprawiedliwiali jego złe zachowanie. Kiedy Jimmy krzyczał na sprzątaczki, rodzice mówili: „On jest po prostu młody”. Kiedy rzucał przedmiotami w gniewie, mówili: „Wyrośnie z tego”. Kiedy obrażał starszych lub mówił o kimś z góry, śmiali się z tego i mówili: „To po prostu Jimmy, taki Jimmy”.

Ta miłość powoli go rozpieszczała. Jimmy dorastał w przekonaniu, że jest lepszy od wszystkich. Rozmawiał z kierowcami, jakby byli nikim. Wyśmiewał ochroniarzy. Śmiał się z biednych ludzi na ulicach. Nie szanował nauczycieli, sąsiadów, a nawet własnych rodziców. Czasami, gdy matka delikatnie mu doradzała, odpowiadał: „Mamo, proszę, wiem, co robię”.

Innym razem odchodził, gdy ojciec jeszcze mówił. Ludzie wokół szeptali i wyzywali go. Niektórzy nazywali go Godzillą. Nie dlatego, że był silny, ale dlatego, że niszczył szacunek, gdziekolwiek się pojawił. Jimmy lubił to imię. Lubił strach. Lubił być w centrum uwagi. Lubił władzę. Dla niego pieniądze były wszystkim.

Wierzył, że pieniądze mogą naprawić każdy błąd i uśmierzyć ból. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, a rodzina Otimów planowała podróż. Mieli kolejny duży dom w Abusze, spokojnym i pięknym mieście. Każdego Bożego Narodzenia zatrzymywali się tam, aby odpocząć i cieszyć się czasem spędzonym z rodziną. Podróż do Abuszy rozpoczynała się bardzo wcześnie rano.

Słońce jeszcze nie wzeszło, gdy rodzina Otimów opuszczała swoją rezydencję w Lagosie. Miasto było jeszcze ciche, ale na ich terenie panował ruch. Kierowcy wjeżdżali i wyjeżdżali. Ochroniarze sprawdzali pojazdy. Walizki były starannie umieszczane na tylnych siedzeniach drogich samochodów. Pan Otim stał dumnie w swoim starannie wyprasowanym, indiańskim stroju, wydając spokojne polecenia. Pani

Otim poprawiła swoją designerską torebkę i cicho zwróciła się do personelu. Wszystko było dobrze zaplanowane. Nic nie było robione na szybko. Jimmy wyszedł ostatni. Miał na sobie drogie ubrania, ciemne okulary i dumny uśmiech. Nie witał się z nikim. Nie podziękował personelowi. Sprawdził tylko telefon i wszedł prosto do przygotowanego dla niego samochodu. Konwój ruszył.

back to top