Twarda, bardziej niebezpieczna cisza.
Dyrektor wykonawczy Adebayo przerwał pisanie w połowie podpisu. Dyrektor finansowy Amara gwałtownie wciągnął powietrze. Chidi, szef operacyjny, pochylił się do przodu niczym drapieżnik wyczuwający okazję.
Alexander kontynuował.
„Mój syn Emmanuel wraca ze studiów za granicą. W ciągu miesiąca obejmie stanowisko dyrektora generalnego”.
I nagle cisza pękła.
Posypały się gratulacje. Rozległy się brawa. Uśmiechy się poszerzyły. Ale za tym występem natychmiast zmieniły się strategie. Ludzie przewartościowali swoje stanowiska. Ambicje się przegrupowały. Wiadomości rozeszły się po biurach i korytarzach szybciej, niż mógł je przekazać firmowy e-mail:
Emmanuel Okonkwo.
Dwadzieścia osiem lat.
MBA z London School of Economics.
Dziedzic fortuny.
Panna.
Najbardziej pożądany kawaler w Afryce Zachodniej wracał do domu.
Niech rozpoczną się igrzyska.
Nikt z nich nie wiedział, że:
Książę, na którego chcieli zrobić wrażenie, był już w budynku.
Był tam od trzech dni.
I obserwował wszystko.
Siedemdziesiąt dwie godziny wcześniej ojciec i syn stali w prywatnym gabinecie Aleksandra. Droga whisky stała między nimi nietknięta, ponieważ rozmowa wymagała całkowitej jasności umysłu.
„Nie mogę tego zrobić, ojcze” – powiedział Emmanuel.
Aleksander spojrzał na niego uważnie. „Czego nie mogę?”
Leave a Comment