„Aha, więc naprawdę miałeś czelność się tu pokazać po tym, jak publicznie nas upokorzyłeś w sieci” – powiedziała natychmiast.
Jake pojawił się za nią, zaciskając szczękę tak mocno, że widziałem, jak pracują mu mięśnie. Wyglądał na wściekłego.
„Podobało ci się, Cassidy? Granie ofiary w tym obrzydliwym miejscu?”
Wyprostowałem ramiona i mentalnie przygotowałem się na walkę mojego życia.
„Nie wybrałem tego miejsca, Jake. Ty je wybrałeś. To ty je zarezerwowałeś”.
Powiedział szyderczo, a w jego głosie usłyszałem wpływ jego matki. „Czego się po mnie spodziewałeś, że ci zarezerwuję pokój w pięciogwiazdkowym kurorcie? Masz pojęcie, ile mnie kosztował nawet ten tani motel?”
„Masz pojęcie, jak mało oferował?” – odpaliłam. „Były karaluchy, Jake. Pleśń. Pościel wyglądała, jakby nie była prana od miesięcy”.
Mój mąż z irytacją uniósł obie ręce. „Dlaczego zawsze musisz tak dramatyzować?”
„Dramaturgizować?” Poczułam, jak mój głos się podnosi, mimo wszelkich starań, by zachować spokój. „Wyrzuciłeś mnie z mojego własnego domu – naszego domu – bo ona” – wskazałam prosto na Lorraine – „wpadła w furię jak rozpieszczone dziecko”.
Lorraine uniosła dumnie brodę, zupełnie niewzruszona moim oskarżeniem.
„Dałam mu ten dom. Wpłaciłam zaliczkę. To daje mi pełne prawo do komfortowego pobytu. Po prostu przedstawiłam mu moje bardzo rozsądne warunki”.
Wskazałam na Jake’a. „A ty po prostu bez pytania zastosowałaś się do tych warunków”.
Leave a Comment