Na początku była nieśmiała, ale wkrótce śmiali się razem jak starzy przyjaciele. Pokazała mu swoje zeszyty. Pomógł jej odrobić pracę domową.
„Dlaczego angielski jest taki trudny?” – mruknęła pewnego dnia.
„Nawet bogaci mają z tym problem” – zażartował, rozśmieszając ją.
Czasami po prostu siedział w milczeniu, podczas gdy ona jadła prażoną kukurydzę, i obserwował, jak życie na wsi mija – czego nie robił od lat.
W takich chwilach Mika czuł coś dziwnego w piersi.
Nie dumę.
Nie władzę.
Spokój.
Prawdziwy spokój – taki, jakiego nigdy nie dała mu żadna willa ani umowa biznesowa.
Ale spokój ma swoją cenę.
Pewnego popołudnia jego asystentka wzięła go na bok i szepnęła mu natarczywie:
„Proszę pana, to już trzecie spotkanie, które pan opuścił”.
„Zajmuję się ważną sprawą” – powiedział spokojnie Mika.
„Proszę pana, zarząd jest zaniepokojony. Media znowu zauważyły pana w slumsach. Inwestorzy zadają pytania”.
Leave a Comment