Nie cisza pogardy.
Nie cisza przed upokorzeniem.
Cisza po prawdzie.
Delikatnie zamknąłeś klapę fortepianu, podniosłeś medal i zszedłeś ze sceny, nie oglądając się za siebie, bo po raz pierwszy w życiu nie musiałeś zabiegać o aprobatę widowni, żeby wiedzieć, co się tam wydarzyło.
Nazwali cię śmieciem.
Pozwolili ci dotknąć fortepianu, żeby bogaci mogli się śmiać.
A dwanaście sekund później cała sala balowa otrzymała najdroższą lekcję w życiu: podarty rękaw nie ukryje rodowodu, głód nie zmiecie dyscypliny, a bogactwo ludzi najbardziej się stara.
O’Bure to czasem ci sami, którzy powracają, niosąc muzykę na tyle ostrą, by rozbić dynastię.
KONIEC
Leave a Comment