Dr Johnson nie przerwał reakcji.
Obserwował.
Uważnie.
„Zaobserwujmy chwilę” – powiedział cicho.
Kiedy pielęgniarz podszedł bliżej, Olivia zamarła, a jej płacz urwał się w pół słowa, jakby ktoś przełączył przełącznik.
Jej ciało zesztywniało, a oddech stał się płytki.
Poczułam falę zimna.
Kiedy Margaret weszła do pokoju kilka minut później i wzięła Olivię w ramiona, moja córka niemal natychmiast się rozluźniła.
Jej ramiona złagodniały.
Jej oddech się uspokoił.
Zdołała nawet namalować lekki, senny uśmiech.
Właśnie wtedy dr Johnson poprosił o rozmowę ze mną na osobności.
W gabinecie delikatnie zamknął drzwi.
„Emily” – powiedział, składając dłonie. „Pani córka przejawia selektywną reakcję strachu”.
Wpatrywałam się w niego, nie do końca rozumiejąc.
„Niemowlęta instynktownie odróżniają osoby bezpieczne od niebezpiecznych” – kontynuował. „Jej reakcja na mężczyzn, a zwłaszcza na ojca, jest skrajna”.
Zaschło mi w ustach.
„Mówisz, że Michael coś zrobił?”
„Mówię, że musimy zebrać informacje” – odpowiedział ostrożnie. „Natychmiast zainstalujcie ukryte kamery w pomieszczeniach wspólnych. Monitorujcie interakcje rano i wieczorem”.
Poczułam, jakby atmosfera się rozrzedziła.
„Ona całkowicie ufa twojej teściowej” – dodał. „To znaczące”.
Leave a Comment