To zabawne, zważywszy na to, że nigdy nie prosiłem ich o ani grosza.
Prosiłem o podstawowy szacunek.
A oni odpowiadali napojem gazowanym, śmiechem, wandalizmem i oszustwem.
Jeden kuzyn, całkiem porządny, powiedział mi, że Mike próbował założyć kolejną firmę, ale nie mógł zapewnić sobie konta u dostawcy, bo został oznaczony. Inny powiedział, że złożył wniosek o umowę najmu, a właściciel chciał współpodpisującego. Nikt nie chciał być następną Stephanie.
Nie świętowałem.
Po prostu pracowałem.
Mój sklep rozszerzył się na sąsiedni lokal do sierpnia. Zburzyliśmy ścianę i dodaliśmy więcej miejsca na półkach. Zatrudniłem dwóch kolejnych pracowników i dałem wszystkim podwyżki, ponieważ rozwój sklepu nie był kwestią szczęścia, tylko wysiłku, a ja nie chciałem budować firmy, która traktuje ludzi tak, jak moja rodzina traktowała mnie.
We wrześniu dostałem e-mail z programu doradztwa młodzieżowego z pytaniem, czy mój sklep sponsorowałby wydarzenie społecznościowe. Sądowe skierowanie Tylera do programu, który wymagał lokalnego wsparcia, umieściło go w programie. W e-mailu nie wymieniono go z imienia i nazwiska, ale wiedziałem.
Długo się w niego wpatrywałem.
Część mnie chciała go usunąć. Inna część mnie – ta, która nauczyła się żyć na nowo po stracie córki – rozumiała, że dzieci mogą stać się twarde, gdy dorośli uczą je, że okrucieństwo to siła.
Zadzwoniłam do wujka Raya.
Wysłuchał, a potem powiedział: Nie jesteś nikomu winien litości. Ale możesz sobie na to pozwolić, jeśli nie będzie to kosztować twojego bezpieczeństwa.
Więc odpowiedziałam, że tak. Sponsorowałam to wydarzenie. Nie dla Tylera. Dla dzieci z tego programu, które nie miały przy sobie bezpiecznego dorosłego.
Wydarzenie odbyło się w październiku. Mój sklep przekazał materiały. Lokalne firmy przekazały jedzenie. Dzieci malowały szyldy i robiły rękodzieło. Nie zostałam długo, ale wpadłam z pudełkiem materiałów.
Leave a Comment