Vivien spojrzała na niego.
„Po odejściu mamy Maisie myślałem, że zawsze będziemy tylko we dwoje” – kontynuował. „Wydawało mi się, że tak właśnie będzie wyglądało nasze życie. Nigdy nie sądziłem, że będę miał coś takiego”.
Gestem wskazał na ogród, na dziewczynki, a potem na Vivien.
„Rodzinę. W każdym razie nie taką”.
Vivien powoli skinęła głową.
„Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę dzielić się Clarą z kimkolwiek” – przyznała. „Przez lata byłam wszystkim, co miała. Podejmowałam każdą decyzję, rozwiązywałam każdy problem, brałam na siebie całą odpowiedzialność”.
Zatrzymała się, patrząc, jak Clara się śmieje, gdy Maisie wskazała na konstelację.
„Byłam samotna” – powiedziała cicho.
tly. „Nie zdawałam sobie sprawy, jaka samotna, dopóki…”
Nie dokończyła zdania.
Dopóki ty.
Słowa nie musiały zostać wypowiedziane.
Leave a Comment