O ogrodzie, który Juliet założyła na swoim balkonie, gdzie każdej wiosny kwitły cebulki irysów. Po obiedzie, podczas gdy dziewczynki bawiły się w salonie, Juliet i Ezra stali w oknie. Nigdy ci należycie nie podziękowałam, powiedziała, za uratowanie mi życia. Nie uratowałam ci życia. Po prostu pomogłam ci przypomnieć sobie, jak je przeżyć. Czy jest jakaś różnica? Chyba tak.
Ocalenie oznacza, że umierałaś. Nie umierałaś. Byłaś po prostu uwięziona między osobą, którą byłaś, gdy była tu Iris, a osobą, którą musiałaś się stać bez niej. Juliet patrzyła, jak dziewczyny gonią się wokół jej stolika kawowego. Ich śmiech był radosny i nieskomplikowany. Czasami nadal mnie o nią pytają.
Powiedziała: „Twoje córki. Rozmawiamy przez wideo raz w tygodniu i zawsze proszą mnie, żebym opowiedziała im jakąś nową irlandzką historię”. „Adoptowały cię” – powiedział Ezra. „Uważam. Kiedy uznają, że jesteś rodziną, nie ma ucieczki”. „Nie chcę uciekać”. Z salonu dobiegła Stella. „Panno Juliet, chodź pobawić się w berka”. Po chwili Juliet oddzwoniła.
Zaczęli cię nazywać panną Juliet zamiast panną Crane” – zauważył Ezra. „To ważne w ich świecie”. „Co to znaczy? To znaczy, że nie jesteś już formalna. Jesteś ich”. Coś ciepłego rozlało się po piersi Julii. Nie ciężkie ciepło żalu, ale coś lżejszego. Coś, co przypominało niemal radość.
„Dobrze” – powiedziała – „bo one też są moje”. Później, gdy dziewczynki wyczerpały się i leżały na kanapie Julii w różnych stanach przyjemnego wyczerpania, Aurora nagle usiadła z jasnością kogoś, kto właśnie przypomniał sobie coś ważnego. „Pani Julio” – powiedziała – „Czy możemy zobaczyć kwiaty?” „Kwiaty? Irysy? Te, które ci daliśmy? Tata powiedział, że powinny już kwitnąć.
Juliet poczuła, jak coś ją ściska w gardle. Są. Chcesz zobaczyć? Zaprowadziła je na balkon, gdzie wiosna przemieniła jej mały ogród w coś nieoczekiwanego. Cebulki irysów, które dziewczyny podarowały jej rok temu, rozmnożyły się, rozrastając się w trzech dużych donicach.
Fioletowe i białe kwiaty kołysały się na wieczornym wietrze, ich płatki łapały ostatnie złote promienie. Jest ich tak wiele, wyszeptała Luna, klękając obok donic. Daliśmy ci tylko jedną doniczkę. Rosły, powiedziała po prostu Juliet. Podzieliłam je jesienią, część dałam znajomym, zasadziłam więcej tutaj. Chciałam… Przerwała, przełknęła ślinę.
Chciałam mieć pewność, że zawsze będą…
Leave a Comment