„Kobiety nie dostają znaków wywoławczych” – powiedział mój emerytowany ojczym z piechoty morskiej podczas kolacji z okazji nadania stopnia oficerskiego mojemu bratu, uśmiechając się do sali pełnej oficerów, jakby znów obrócił mnie w żart, a potem wypowiedziałem dwa słowa, które sprawiły, że śmiech zamarł tak głośno, że słychać było szuranie krzeseł po podłodze
„Damy nie dostają znaków wywoławczych” – uśmiechnął się pułkownik, a bourbon w jego szklance odbijał światło żyrandola w klubie oficerskim. Zamierzał to wykorzystać jako puentę. Zaprojektował to, żeby mnie zmalało.…









