Nancy pospiesznie szła ulicą, poprawiając marynarkę. Gdy dotarła do przystanku autobusowego w pobliżu tętniącego życiem targu, szła na rozmowę kwalifikacyjną. Serce waliło jej z mieszanką ekscytacji i nerwowości. Spojrzała na zegarek. Jeśli autobus przyjedzie na czas, zdąży, ale wtedy głośny, gniewny głos przebił się przez hałas targu. Ty stara wiedźmo, przestań marnować mój czas. Czy wyglądam dla ciebie jak idiotka? Nie możesz zapłacić, więc spadaj. Nancy odwróciła się w stronę zamieszania. Nancy odwróciła się i zobaczyła starszą kobietę stojącą przed straganem z owocami. Miała na sobie starą, ale starannie wyprasowaną sukienkę. Jej srebrne włosy były związane w prosty kok. Wyglądała na zmartwioną i zawstydzoną. Proszę. Starsza kobieta powiedziała cicho. Zgubiłam portfel. Mój wnuk wkrótce przyniesie mi trochę pieniędzy. Sprzedawca owoców, krępa kobieta o surowym wyrazie twarzy, skrzyżowała ramiona i kłamie. Myślisz, że nie widziałam twojego typu? Kłamcy z tekstami. Nie mam czasu na żebraków takich jak ty. Serce Newmana ścisnęło się. Dlaczego wszyscy tylko się gapili? Ludzie stali w pobliżu i szeptali, ale nikt nie podszedł, żeby pomóc. Niektórzy nawet się zaśmiali, jakby znaleźli… Humor w staruszce
Leave a Comment