Metaliczny smak krwi wypełnił moje usta, stanowiąc jaskrawy kontrast z drogim Merlotem, którym delektowaliśmy się zaledwie kilka godzin wcześniej. Perski dywan, prezent ślubny od mojego ojca, ocierał mi się o policzek, gdy próbowałam się cofnąć, a moje paznokcie bezskutecznie wbijały się w wełnę.
„Dokończ to!”
Wrzask nie pochodził od potwora z filmu. Dochodził od Chloe, kobiety, która siedziała naprzeciwko mnie na balach charytatywnych, kobiety, którą kiedyś nazywałam przyjaciółką. Jej głos był teraz nie do poznania – piskliwy, wibrujący desperacką, maniakalną energią.
„Dokończ to, Andrew! To dziecko nawet nie jest twoje!”
Uniosłam wzrok, a mój wzrok zamazywał się na krawędziach. Andrew, człowiek, który przysiągł mnie chronić przed Bogiem i pięcioma setkami świadków, stał nade mną. Jego twarz była maską potu i wykrzywionej wściekłości, a kostki zbielały, gdy ściskał swoją ulubioną dziewiątkę. Nie patrzył na mnie, Emily; Patrzył na problem, który musiał wymazać.
„Proszę” – wyszeptałam, ledwie słyszalnie. Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha, osłaniając czteromiesięczny brzuszek, który krył naszą przyszłość. „Andrew, to nasz syn”.
„Kłamca!” – ryknął, wymachując maczugą. Ruch był niezdarny, napędzany adrenaliną i trucizną, którą Chloe szeptała mu do ucha. „Myślisz, że możesz mnie złapać? Myślisz, że możesz wykorzystać nieślubne dziecko, żeby utrzymać fortunę Carterów przy swoim palcu?”
Zdrada uderzyła mocniej niż jakikolwiek fizyczny cios. Ja, Emily Carter, córka Richarda Cartera – tytana Wall Street, człowieka, który zjadał konkurentów na śniadanie – zawsze wierzyłam, że moje życie jest nie do przebicia. Zbudowałam fortecę miłości wokół Andrew, nieświadoma tego, że śpię obok sabotażysty.
Wszystko rozpadło się dwie godziny temu. Znalazłam telefon, który Andrew uważał za ukryty. Wiadomości były planem morderstwa. „Pozbądź się jej przed narodzinami” – napisała Chloe. „Jeśli spadkobierca się urodzi, stracimy wszystko”.
Leave a Comment