Kurz Bliskiego Wschodu ma specyficzny smak. Jest metaliczny, starodawny i nieustępliwy, oblepia gardło, aż zapomina się, jak smakuje świeże powietrze. Przez jedenaście miesięcy ten kurz stanowił moją atmosferę. Był zgrzytem w zębach, gdy wykrzykiwałem rozkazy ponad rykiem Humvee; był filmem na skórze, gdy próbowałem spać na łóżku polowym, które pachniało ropą i strachem.
Kiedy samolot transportowy w końcu wylądował na amerykańskiej ziemi, a później, gdy autobus Greyhound z sykiem zatrzymał się w centrum Willow Creek, spodziewałem się, że kurz zniknie. Spodziewałem się, że powietrze będzie smakować spokojem. Spodziewałem się, że ciężkie buty bojowe, niosące niewidzialny ciężar obcych pustyń, w końcu poczują się lekkie.
Byłem kapitanem Danielem Mercerem. Przetrwałem zasadzki, nawigowałem przez pola minowe i prowadziłem ludzi przez dolinę cienia śmierci. Ale kiedy wysiadłem z autobusu, szukając na małym, skąpanym w słońcu dworcu dwóch twarzy, które podtrzymywały mnie przy życiu, nie wiedziałem, że wojna się nie skończyła.
Nie wiedziałem, że wróg nie jest już za oceanem. Wróg był na moim podwórku.
Dworzec autobusowy był pusty.
Leave a Comment