Podczas wigilijnej kolacji matka wygnała mnie do mroźnego, pachnącego benzyną garażu, żebym spał na zardzewiałym wojskowym łóżku polowym, tylko po to, żeby „ważny” szef mojej siostry mógł zająć pokój gościnny. Śmiali się, gdy kazała mi znać swoje miejsce, kompletnie nieświadomi, że jestem miliarderem i prezesem globalnej potęgi, która właśnie przejęła ich firmę. Przez pięć lat znosiłem ich drwiny, po cichu budując imperium. Śmiech ucichł, gdy telefon szefa rozświetlił się pilnymi wiadomościami od nieuchwytnego przywódcy, którego najbardziej się obawiał. Zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno, a dziś wieczorem garaż był dopiero początkiem.

Podczas wigilijnej kolacji matka wygnała mnie do mroźnego, pachnącego benzyną garażu, żebym spał na zardzewiałym wojskowym łóżku polowym, tylko po to, żeby „ważny” szef mojej siostry mógł zająć pokój gościnny. Śmiali się, gdy kazała mi znać swoje miejsce, kompletnie nieświadomi, że jestem miliarderem i prezesem globalnej potęgi, która właśnie przejęła ich firmę. Przez pięć lat znosiłem ich drwiny, po cichu budując imperium. Śmiech ucichł, gdy telefon szefa rozświetlił się pilnymi wiadomościami od nieuchwytnego przywódcy, którego najbardziej się obawiał. Zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno, a dziś wieczorem garaż był dopiero początkiem.

Skinęłam głową, przyjmując talerz z suszonym indykiem, który mi podano. „Gratulacje, Liv. Summit Enterprises musi być pod wrażeniem twojej pracy”.

Pan Townsend uśmiechnął się szeroko, a jego twarz pokryła się rumieńcem od wina i fałszywej pewności siebie. „To jedna z naszych wschodzących gwiazd, Catherine. Fuzja z Summit w zeszłym roku otworzyła tak wiele możliwości dla utalentowanych ludzi, takich jak Olivia”.

„Fuzja?” Mama westchnęła radośnie, ściskając perły. „Byliśmy strasznie zmartwieni, kiedy usłyszeliśmy, że Summit kupił firmę. Wrogie przejęcia brzmią tak… brutalnie. Ale wyszło wspaniale. Chociaż nikt najwyraźniej niewiele wie o prezesie Summit”.

„Bardzo tajemnicza, prawda?” Olivia pochyliła się do przodu, chętna podzielić się swoją „tajemniczą” wiedzą. „Podobno to taka odludna miliarderka. Niektórzy mówią, że mieszka w Londynie. Inni, że w Tokio. Nikt na naszym poziomie nigdy jej nie spotkał”.

Powoli upiłem łyk taniego wina stołowego, żeby ukryć uśmieszek, który groził mi pojawieniem się na twarzy. Gdyby tylko wiedzieli, że ta „tajemnicza istota”, o której plotkowali, siedzi na końcu ich stołu, skazana na sen obok kosiarki do trawy.

„Słyszałem, że jest genialna” – powiedział pan Townsend, przecinając powietrze widelcem. „Przekształciła co najmniej dwanaście dużych firm w ciągu ostatnich pięciu lat. Zbudowała Summit od zera. Prawdziwa wizjonerka”.

„No cóż” – powiedziała lekceważąco Olivia, przewracając oczami. – „Nie może być aż tak błyskotliwa, skoro ukrywa się przed wszystkimi. Pewnie jakaś baba z funduszem powierniczym, która miała szczęście i zatrudniła odpowiednich ludzi. Pewnie nawet nie wie, jak poprowadzić spotkanie”.

Właśnie wtedy telefon pana Townsenda gwałtownie zawibrował, opierając się o mahoniowy stół.

Zerknął na ekran i krew odpłynęła mu z twarzy szybciej niż woda spływająca do odpływu.

„Przepraszam” – wyjąkał, odsuwając krzesło. – „Muszę… muszę to odebrać”.

Wyszedł na korytarz, ale nie zamknął drzwi do końca. Jego głos, piskliwy i przerażony, wyraźnie niósł się po jadalni.

„Tak… Tak, mam te raporty gotowe do…

Jutro posiedzenie zarządu! Nie, nie udało mi się jeszcze dodzwonić do pani prezes… Tak, rozumiem powagę sytuacji… Nadal jest w Londynie? Jesteś pewien?”

Przy stole panowała cisza, przerywana jedynie skrobaniem sztućców. Pan Townsend wrócił chwilę później, wyglądając, jakby postarzał się o pięć lat w ciągu dwóch minut. Usiadł, ocierając kroplę potu z czoła.

Olivia, zawsze chętna do zaimponowania i nieświadoma napięcia, natychmiast zaczęła opowiadać inną historię. „Właśnie zrestrukturyzowałam cały nasz dział operacyjny” – chwaliła się, krojąc indyka na drobne, agresywne kawałki. „Usprawniłam przepływ pracy. Zaoszczędziłam firmie miliony”.

Sprawdziłam telefon pod stołem. Wyciągnęłam raport za czwarty kwartał z tego konkretnego projektu.

Olivia rzeczywiście wprowadziła zmiany. Zmiany, które kosztowały firmę prawie 3,2 miliona dolarów z powodu nieefektywności, pozwów o odszkodowania i utraty produktywności. Obserwowałam spadek wyników od tygodni, czekając na odpowiedni moment, by się tym zająć. Jako prezes otrzymywałam codzienne informacje o wszystkich ważniejszych zmianach w działach – zwłaszcza tych, którymi kierowali aroganccy menedżerowie, tacy jak moja siostra.

„Jeszcze wina, Catherine?” – zaproponowała mama, a jej ton sugerował, że alkohol to jedyny sposób, by tolerować moją obecność. „Chociaż… może powinnaś trzymać się wody? Biorąc pod uwagę twoją sytuację finansową. Wino może być drogim nałogiem”.

Olivia zachichotała. „Tak, nauczyciele w college’ach społecznościowych powinni naprawdę uważać na wydatki. Nie chcesz skończyć bezdomna, Cathy”.

Telefon pana Townsenda znów zawibrował.

back to top